top of page
«Ukazałem wam wiele dobrych czynów, które pochodzą od Ojca. Za który z tych czynów chcecie Mnie kamienować?»

J 10, 31

descarga - 2026-03-27T100957_edited.jpg
Niedziela Palmowa

Niedziela Palmowa wprowadza nas w najważniejszy czas w roku liturgicznym w tajemnicę męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Słowa: „Dla nas Chrystus stał się posłusznym aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej” ukazują nam niezwykłą głębię Jego miłości. To nie była droga łatwa ani wygodna. To była droga pełna cierpienia, niezrozumienia i odrzucenia a jednak Chrystus wybiera ją świadomie, z miłości do każdego człowieka. W Niedzielę Palmową widzimy dwa obrazy: radosne „Hosanna!”, gdy Jezus wjeżdża do Jerozolimy i już zapowiedź dramatu krzyża. Tłum, który dziś wiwatuje, wkrótce będzie wołał „Ukrzyżuj Go!”. Ta zmienność ludzkiego serca skłania nas do refleksji nad własną wiarą – czy jest ona wierna i stała, czy zależna od okoliczności? Chrystus uczy nas posłuszeństwa nie jako ślepego podporządkowania, ale jako zaufania Bogu nawet wtedy, gdy droga wydaje się trudna i niezrozumiała. Jego posłuszeństwo prowadzi przez krzyż, ale nie kończy się na nim. „Dlatego Bóg wywyższył Go nad wszystko…” to przypomnienie, że cierpienie i ofiara mają sens, gdy są przeżywane w jedności z Bogiem. Ta Niedziela zaprasza nas, abyśmy weszli razem z Jezusem w Wielki Tydzień nie tylko jako obserwatorzy, ale jako uczestnicy. Abyśmy nieśli nasze „palmy” symbole zwycięstwa, ale też byli gotowi nieść własny krzyż. Bo tylko idąc tą drogą, możemy dojść do prawdziwej radości Zmartwychwstania. Niech ten czas będzie dla nas okazją do zatrzymania się, modlitwy i odnowienia naszej relacji z Chrystusem Tym, który z miłości oddał za nas swoje życie.

Wielki Poniedziałek 

Ten fragment Ewangelii pokazuje niezwykle ludzką scenę: dom, stół, bliskość, przyjaźń. A jednocześnie dzieje się tam coś bardzo głębokiego coś, co dotyka serca każdego z nas. Maria robi gest, który dla wielu wydaje się przesadą. Wylewa coś bardzo cennego, „marnuje” w oczach innych. Judasz patrzy na to chłodno, kalkuluje, ocenia. I może właśnie tu zaczyna się pytanie dla mnie: Czy potrafię kochać bez kalkulacji? Bo łatwo jest być jak Judasz wszystko przeliczyć, uzasadnić, znaleźć „rozsądne” argumenty. Trudniej jest być jak Maria dać coś z siebie bez zabezpieczeń, bez pytania „czy to się opłaca”. A Jezus… On przyjmuje ten gest. Nie poprawia Marii, nie mówi: „zrób to rozsądniej”. On przyjmuje miłość taką, jaka jest hojnie wylaną, może nawet „nierozsądną”. I może najważniejsze pytanie brzmi: Czy w mojej relacji z Bogiem i z ludźmi jest jeszcze miejsce na taką hojność serca? Nie tylko z rzeczy materialnych, ale z czasu, uwagi, obecności. Czy potrafię „wylać olejek” mojego życia zatrzymać się przy kimś, wysłuchać, być naprawdę obecnym nawet jeśli nikt tego nie zauważy albo uzna za stratę? Bo dom napełnił się wonią olejku. Prawdziwa miłość zawsze zostawia ślad. Nie krzykliwy, ale głęboki. Może warto dziś zapytać siebie w ciszy: Jaki zapach zostawia moje życie w sercach innych ludzi?

Wielki Wtorek 

Ta Ewangelia prowadzi nas w sam środek bardzo bolesnej prawdy o człowieku o mnie. Jezus siedzi przy stole z tymi, których kocha. To moment bliskości, zaufania, wspólnoty. A jednak właśnie tam padają słowa: „Jeden z was Mnie wyda”. To zdanie nie jest tylko o Judaszu. Ono zatrzymuje każdego ucznia. Widać to w ich spojrzeniach nie są pewni, nie wskazują palcem. Każdy zaczyna pytać w sercu: czy to ja? I może to jest pierwsze zaproszenie dla mnie: czy mam w sobie odwagę zobaczyć, że zdrada nie jest czymś „czyimś”, ale czymś, co może dotknąć także mojego serca? Judasz zdradza w sposób dramatyczny. Piotr wydaje się wierny, gotowy oddać życie a jednak kilka godzin później się zapiera. Dwóch uczniów, dwie różne historie, a jednak jedno wspólne doświadczenie: słabość. I Jezus o tym wie. A mimo to daje Judaszowi kawałek chleba. Gest przyjaźni, bliskości. Do końca. Nie odsuwa go. Nie upokarza. Kocha go nawet wtedy, gdy tamten już odchodzi. To jest miłość, która przekracza nasze rozumienie. A potem jest ten prosty, a zarazem przejmujący szczegół: „A była noc”. To nie tylko informacja o porze dnia. To opis stanu serca. Noc, która zapada, kiedy człowiek odchodzi od światła, kiedy wybiera coś wbrew miłości. I znów pytanie dla mnie: kiedy w moim życiu zapada noc? Czy rozpoznaję momenty, w których oddalam się od Boga może nie spektakularnie, ale cicho, krok po kroku? A obok Judasza stoi Piotr. On jeszcze nie zdradził on jest pewny siebie. Mówi: „Życie moje oddam za Ciebie”. I właśnie w tym kryje się jego słabość ufa bardziej sobie niż Jezusowi. Może i ja czasem mówię: „Panie, dam radę, jestem wierny, nie zawiodę” … A życie pokazuje, jak kruche są te deklaracje. I dlatego ta Ewangelia nie jest po to, żeby nas oskarżyć. Ona jest po to, żeby nas obudzić. Bo Jezus widzi zdradę Judasza i zaparcie Piotra a mimo to nie przestaje kochać. Nie cofa swojej miłości. Może więc najważniejsze pytanie brzmi: czy wierzę, że nawet w mojej słabości, w moich upadkach, Jezus nadal chce siedzieć ze mną przy jednym stole? I że zawsze mogę wrócić zanim zapadnie noc na dobre.

descarga - 2026-03-27T103041.472.jpg
Wielka Środa

Ta Ewangelia dotyka bardzo cichego, ale jednocześnie bardzo dramatycznego momentu, w którym zdrada zaczyna się nie od czynu, ale od decyzji serca. Judasz najpierw idzie i pyta: „Co chcecie mi dać?” To zdanie jest bardzo proste, ale odsłania coś głębokiego: moment, w którym człowiek zaczyna stawiać coś ponad relację z Bogiem. Może pieniądze, może ambicję, może rozczarowanie, może zranienie. I to rodzi pytanie dla mnie: co ja czasem stawiam wyżej niż Boga? Co potrafi mnie „kupić”, odciągnąć, sprawić, że zaczynam iść własną drogą? A potem widzimy Jezusa przy stole. To niezwykłe On wie wszystko. Wie, kto Go zdradzi. A mimo to siada do stołu razem z Judaszem. Nie odsuwa go. Nie demaskuje publicznie. Do końca daje mu przestrzeń, szansę, bliskość. To jest miłość, która nie rezygnuje z człowieka, nawet gdy ten już się oddala. I w tym wszystkim najbardziej poruszające jest to pytanie uczniów: „Chyba nie ja, Panie?” Oni nie są pewni siebie. Nie mówią: „na pewno nie ja”. Oni patrzą w swoje serce z pokorą. Może właśnie tego uczy mnie ta Ewangelia: nie tyle lęku przed zdradą, ale uczciwości wobec siebie. Bo zdrada rzadko zaczyna się nagle. Zaczyna się od małych kroków: od obojętności, od zaniedbanej relacji, od serca, które przestaje słuchać. I w końcu jest Judasz, który wypowiada słowa: „Czyżbym ja, Rabbi?” To bardzo bolesne, bo mówi „Rabbi” (Nauczyciel), a nie „Panie”. Jakby już był trochę dalej. Jakby relacja już się zmieniła. I może to jest najważniejsze zaproszenie dla mnie dzisiaj: jak nazywam Jezusa w moim życiu? Czy jest naprawdę moim Panem, Kimś bliskim, komu ufam i za kim idę, czy tylko kimś, kogo „znam”, ale trzymam na dystans? Ta Ewangelia nie chce mnie przygnębić. Ona chce mnie obudzić delikatnie, ale prawdziwie. Bo Jezus nadal zaprasza mnie do stołu. Nawet jeśli moje serce nie jest idealne. Nawet jeśli czasem się gubię. I może dziś wystarczy jedna szczera modlitwa: „Panie, zobacz moje serce. I nie pozwól mi odejść od Ciebie nawet wtedy, gdy sam nie widzę, że zaczynam się oddalać.”

«Tyś Sługą moim, w tobie się rozsławię.»
Iz 49,2

descarga - 2026-03-27T100614_edited.jpg
Wielki Czwartek

To jedna z najbardziej poruszających scen Ewangelii. Jezus Pan, Nauczyciel, Ten, któremu „Ojciec oddał wszystko w ręce” klęka przed człowiekiem. To odwrócenie wszystkiego, co my znamy. Bo świat mówi: ten, kto ma władzę stoi wyżej. A Jezus pokazuje: ten, kto naprawdę kocha potrafi się uniżyć. On wstaje od stołu, zdejmuje szaty, przepasuje się jak sługa… i zaczyna myć nogi. Dotyka tego, co w człowieku najbardziej zwyczajne, może nawet wstydliwe, zmęczone drogą, zabrudzone codziennością. I robi to każdemu. Także Judaszowi. To jest miłość „do końca” miłość, która nie wybiera tylko tych, którzy na nią zasługują. I tu pojawia się Piotr bardzo bliski nam wszystkim. On się buntuje: „Panie, Ty chcesz mi umyć nogi?” Bo trudno przyjąć taką miłość. Łatwiej jest dawać, działać, zasługiwać… niż pozwolić, żeby ktoś zobaczył moją słabość i mimo to mnie pokochał. A Jezus mówi coś bardzo ważnego: „Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną”. Jakby chciał powiedzieć: jeśli nie pozwolisz Mi się kochać w twojej kruchości, nie zrozumiesz, kim jestem naprawdę. Pokora zaczyna się nie od tego, że ja się uniżam wobec innych. Pokora zaczyna się od tego, że pozwalam Bogu pochylić się nade mną. Dopiero wtedy uczę się, jak pochylać się nad drugim człowiekiem. A potem Jezus mówi wprost: „Dałem wam przykład…” Czyli to nie jest tylko piękny gest. To jest styl życia. Może więc warto dziś zatrzymać się przy dwóch pytaniach: Czy pozwalam Jezusowi „umyć moje nogi”? Czy dopuszczam Go do moich słabości, ran, tego, co we mnie nieidealne czy raczej próbuję wszystko ukryć? I drugie: czy potrafię „umywać nogi” innym? Nie w wielkich gestach, ale w codzienności w cierpliwości, przebaczeniu, słuchaniu, w byciu dla kogoś, kto może nic mi za to nie da. Bo prawdziwa miłość nie polega na tym, żeby być ponad drugim. Ale żeby umieć uklęknąć przy nim z czułością. I może najpiękniejsza prawda tej Ewangelii jest właśnie taka: Bóg nie boi się mojej słabości. On klęka przy mnie… i zaczyna kochać.

descarga - 2026-03-27T100748.021.jpg
Wielki Piątek

Ten fragment prowadzi nas w samo serce Wielkiego Piątku w miejsce, gdzie milkną słowa, a zaczyna mówić miłość. Nie oglądamy tu Jezusa spokojnego i „ponad wszystkim”. Widzimy Go z „głośnym wołaniem i płaczem”. To jest Bóg, który nie udaje, że cierpienie nie istnieje. To jest Bóg, który wchodzi w ludzki ból do końca. I może to jest pierwsza prawda, która może dotknąć serca: nie ma takiego cierpienia w moim życiu, którego Jezus by nie znał od środka. On się nie przygląda z daleka. On przeżywa lęk, samotność, opuszczenie. Woła. Modli się. Drży. A jednak… nie ucieka. „Nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał.” To zdanie jest trudne, ale piękne. Bo pokazuje, że miłość Jezusa nie jest uczuciem — jest decyzją. On wybiera Ojca nawet wtedy, gdy droga prowadzi przez krzyż. I tu pojawia się bardzo osobiste pytanie: czy ja potrafię ufać Bogu także wtedy, gdy nie rozumiem? Gdy boli, gdy coś się rozpada, gdy jest ciemno? Wielki Piątek nie daje łatwych odpowiedzi. Ale daje pewność: Bóg jest ze mną także w mojej nocy. I jeszcze jedno zdanie: „Przybliżmy się z ufnością do tronu łaski…” To jest niezwykłe. Bo tronem Jezusa nie jest złoto ani potęga Jego tronem jest krzyż. Czyli miejscem, do którego mam się zbliżyć bez lęku, jest właśnie Jego zraniona miłość. Może więc dziś, w ciszy Wielkiego Piątku, nie trzeba wielu słów. Może wystarczy stanąć pod krzyżem i spojrzeć… I pozwolić, żeby to jedno dotarło do serca: jestem kochany aż tak. Nie za coś. Nie dlatego, że jestem idealny. Ale dlatego, że On wybrał mnie — nawet za cenę swojego życia. I może najprostsza modlitwa na dziś to tylko: „Jezu… dziękuję, że zostałeś.”

descarga - 2026-03-27T100902.605.jpg
Wielka Sobota

Wielka Sobota jest dniem ciszy, która boli. Po dramatycznym krzyku Wielkiego Piątku nagle wszystko milknie. Jezus spoczywa w grobie. Uczniowie są rozproszeni. Nadzieje jakby zgasły. Kościół trwa w dziwnej pustce między obietnicą a jej spełnieniem. To dzień samotności. Samotny jest Kościół jakby pozbawiony swojego Pana, jakby wszystko się skończyło. Samotni są uczniowie zagubieni, przestraszeni, niepewni jutra. I jest Ona Maryja. Maryja, która nie krzyczy. Maryja, która nie ucieka. Maryja, która trwa. Możemy wyobrazić sobie Jej serce przebite bólem, a jednak pełne cichej, niewidocznej nadziei. Ona jedna wierzy jeszcze w słowo Jezusa. Ona jedna przechowuje w sobie światło, gdy wszystko wokół pogrąża się w nocy. Wielka Sobota uczy nas właśnie takiej wiary. Nie tej, która opiera się na emocjach, na znakach, na pocieszeniu. Ale tej, która trwa w milczeniu. Bo są w życiu takie momenty, kiedy Bóg milczy. Kiedy nie ma odpowiedzi. Kiedy modlitwa wydaje się pusta. I wtedy bardzo łatwo odejść. Albo zamknąć serce. A Wielka Sobota mówi: zostań. Zostań w ciszy. Zostań w pytaniach. Zostań nawet wtedy, gdy nic nie czujesz. Bo milczenie Boga nie jest Jego nieobecnością. To jest czas, w którym On działa najgłębiej choć jeszcze tego nie widać. Grób nie jest końcem. Grób jest miejscem oczekiwania. Może więc ta sobota jest zaproszeniem, żeby przyjąć własne chwile „pustki” nie jako porażkę, ale jako przestrzeń, w której rodzi się coś nowego. I spojrzeć na Maryję… uczyć się od Niej tej cichej, wiernej obecności. Bez słów. Bez pewności. Ale z nadzieją, która nie krzyczy tylko trwa. Bo noc nigdy nie jest ostatnim słowem. Ona tylko przygotowuje świt.

V NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU
Wskrzeszenie Łazarza nie jest jedynie cudem, który zadziwia świadków. To znak, że Jezus ma władzę nad śmiercią i że każdy, kto w Niego wierzy, nie jest skazany na rozpacz.
Giotto_di_Bondone_021.jpg

Słowa Jezusa: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem” wypowiedziane przy grobie Łazarza niosą w sobie niezwykłą nadzieję. W chwili największego bólu i bezradności Chrystus nie tylko pociesza Martę i Marię, ale objawia prawdę, która przekracza ludzkie rozumienie śmierci. Pokazuje, że dla Boga nie ma sytuacji ostatecznych, a życie ma ostatnie słowo. Wskrzeszenie Łazarza nie jest jedynie cudem, który zadziwia świadków. To znak, że Jezus ma władzę nad śmiercią i że każdy, kto w Niego wierzy, nie jest skazany na rozpacz. Nawet gdy nasze „groby” – lęki, grzechy, utraty – wydają się zamknięte kamieniem bez wyjścia, Chrystus przychodzi i mówi: „Wyjdź na zewnątrz”. Ta Ewangelia zaprasza nas do zaufania. Nie tylko w chwilach radości, ale szczególnie wtedy, gdy wszystko wydaje się stracone. Jezus nie obiecuje życia bez cierpienia, ale daje pewność, że śmierć nie jest końcem. On sam jest życiem – i to życiem, które trwa na wieki.

KATECHEZY 

Katechezy Niedzielne

Katechezy uzupełniające dla przygotowujących się do sakramentów:

Pierwszej Komunii św. i Bierzmowania oraz dla ich rodziców.

SZAFARZE ZAPROSZENIE .png
Zwycięstwo w etapie rejonowym eliminacji do Mistrzostw Polski LSO o Puchar KnCh!
IMG-20260321-WA0003.jpg

21 marca 2026 r. odbył się etap rejonowy eliminacji do Mistrzostw Polski LSO o Puchar KnCh. To już drugi krok na drodze do ogólnopolskiego finału, w którym udział mogą wziąć tylko zwycięzcy poszczególnych etapów.

Dzisiejsze rozgrywki, zorganizowane w Stalowej Woli, przyniosły naszej drużynie wielki sukces ponownie zajęliśmy pierwsze miejsce! To powód do ogromnej radości i dumy.

Serdecznie gratulujemy naszym zawodnikom za ich zaangażowanie, ducha walki i piękne świadectwo wspólnoty. Życzymy dalszych sukcesów na kolejny etap!

Codzienna modlitwa na czas budowy nowej świątyni 

Wszechmogący Boże, Ojcze Miłosierdzia; Ty przez Swojego Syna Jezusa Chrystusa wszystko stworzyłeś i stanowiłeś Go trwałym fundamentem swojego Królestwa. Spraw, prosimy pokornie, abyśmy umocnieni Duchem Twojej odwiecznej miłości i mądrości, mogli wybudować kościół - Dom Boży - ku chwale Twojego Imienia oraz dla naszego pożytku doczesnego i wiecznego. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.​ Boże – Najlepszy Ojcze; Ty swoją świętością napełniasz cały świat, aby wszędzie uwielbiano Twoje Imię. Pobłogosław wiernym tej Parafii i wszystkim darczyńcom, którzy ofiarnością lub pracą wspierają dzieło budowy kościoła. Spraw, aby w tej jedności serc i duchowej radości, mogli wkrótce sprawować święte obrzędy, a potem w niebie wysławiać Ciebie bez końca. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Codziennie podczas Mszy św.  modlimy się za dobroczyców i ofiarodawców na cel budowy naszego nowego kościoła.

descarga (2)_edited.png

Liturgia Godzin

Gemini_Generated_Image_6vheku6vheku6vhe_edited.png

Liturgia dnia Czytania

Herb-Diecezji-1_edited.png

Nasza Diecezja

Episcopal_Conference_of_Poland_Logo_edited.png

Nowości w Kościele

descarga - 2026-03-22T113353.759.jpg

BUDUJEMY NOWĄ 

ŚWIĄTYNIĘ

PARAFIA RZYMSKO-KATOLICKA
P.W. ŚW. JANA CHRZCICIELA W JEŻOWEM 809A
37-430 JEŻOWE


53 9430 1029 3004 2144 2000 0002


Darowizna na cele kultu religijnego – budowa kościoła

Parafia Rzymskokatolicka

p.w. Św. Jana Chrzciciela w Jeżowem

ADRES

Jeżowe 809a 

37 430 Jeżowe

email: kancelariajchj@gmail.com

budowa nowej światyni Jana Chrzciciela w Jeżowem
GODZINY 

Niedziela |

8.30; 10.30; 15.00 

Święta obowiązkowe poza niedzielą |

8.30 i 10.30 

Dni Powszednie |

czas letni 18.00

czas zimowy 17.00

© Parafia p.w. Św. Jana Chrzciciela w Jeżowem 2025

bottom of page